Rodzinny piknik… na trzysta osób
Rodzinny piknik… na trzysta osób

Piknik rodzinny. Super sprawa na sobotnie popołudnie, kiedy zabierasz drugą połówkę i dwie pociechy na polanę przy pobliskim lesie i na kocyku pałaszujecie kanapki i inne przekąski. Ptaszki śpiewają, pachnie sosną i jest w ogóle „miodzio”.

Ale co jeśli nagle Twoja „rodzina”, dla której masz zorganizować piknik liczy nie trzy, a trzysta osób? Albo więcej? Bo tyle osób Twój szef (lub Ty sam, jeśli nim jesteś) chce zaprosić na Wasz firmowy piknik rodzinny. Wtedy zaczyna się jazda. Trzeba znaleźć wystarczająco dużą polanę i zrobić prawie tysiąc kanapek (licząc tylko jakieś 3 na głowę)…

No to lepiej już zacznij je robić. Albo zleć to profesjonalistom. Bo przy tym projekcie kawałek terenu i kanapki to za mało. Bo Zosia z recepcji ma dwuletniego szkraba, którym ktoś mógłby się zająć chociaż na pół godziny. Karol z IT ma bliźniaki z niespożytą energią, a Magda z zarządu zażyczyła sobie jakiś koncert podczas tego wydarzenia. Dodatkowo trzeba pomyśleć o jakiejś ochronie, co by nikt nieproszony nie popsuł całej zabawy. I o zapleczu sanitarnym. I nagłośnieniu, żeby każdy ten koncert dobrze słyszał… Tyle składowych… A czasu wcale nie tak dużo…

Udało się, piknik trwa w najlepsze! I wszystko jest perfekcyjnie zorganizowane. Karol spokojnie przegryza kiełbaskę z grilla patrząc jak jego bliźniaki skaczą na dmuchanej zjeżdżalni. Zosia dyskutuje z inną mamą podczas gdy jej szkrab śmieje się do animatorki w stroju myszki. Dzieciaki biegają z pomalowanymi buziami od atrakcji do atrakcji. Prezes jeździ quadem po zabezpieczonym torze, a jego żona bierze udział w warsztatach tworzenia aromatycznych mydełek. Konferansjer ogłasza wyniki turnieju piłki nożnej, a zespół rozkłada swój sprzęt. Tak, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Trzysta osób to w sumie nie aż tak dużo, jak się okazuje. Za rok, jak firma się rozrośnie i uczestników będzie pięćset to będzie wyzwanie!