Event Manager – a kto to?
Event Manager – a kto to?

Event Manager.

Co oznacza ten tytuł? Kim właściwie jest Event Manager? Otóż poprawne pytanie brzmi: kim nie jest? Przygodę z tym określeniem zaczęłam sześć lat temu, kiedy Naczelny Imperator pewnej firmy (czytaj: Prezes) podał mi dłoń i wypowiedział magiczne słowa: „gratuluję, witamy w naszych szeregach”. Wow! Zostałam Event Managerem! Będę tworzyć imprezy. Znaczy się, eventy. Bo to robi taka osoba, prawda?

Po sześciu latach na tym stanowisku wiem już, że „tworzenie imprez” to niedopowiedzenie roku. Ba, dekady! Bo tak naprawdę nie mówi nic o pracy „eventowca”. Wiem, bo na pytanie ludzi o to, czym się zajmuję z dumą odpowiadałam: pracuję w eventach. „Aaaahaaaa. Organizujesz imprezy? A jak nie ma imprezy to co robisz?”. Zaraz, zaraz… co?! Jak to co robię?! Wszystko! Jestem sprzedawcą. Negocjatorem. Twórcą. Grafikiem. Kalkulatorem. Specem od Power Pointa. Pisarzem. Animatorem. Pośrednikiem firma – hotel... O matko, ile by wymieniać… Tak, po sześciu latach wiem już kim jest Event Manager. To wielofunkcyjna jednostka, która potrafi iść na spotkanie biznesowe z klientem w białej koszuli, a potem w stroju przybysza z innej planety animować czas podczas wieczoru kosmicznego. Ktoś, kto przerobi mglistą wizję klienta na ofertę, ubierze ją w prezentację i z pełna powagą przedstawi przed Prezesem korporacji. A potem usiądzie i zastanowi się jak to zrobić, krok po kroku, żeby było super. Ktoś, kto podczas realizacji wskaże każdemu z dziesięciu podwykonawców jego miejsce i dopilnuje, aby nic nie pieprz… nie posypało się. Osoba, która podczas gali w sukience lub garniturze reaguje na każde najdrobniejsze odstępstwo od planu, a podczas scenariusza integracyjnego ubiera strój Kubusia Puchatka i biega z grupą po hotelu szukając dzbanka miodu. Event Manager = wszechstronność level: master. I tak, ten tytuł napawa mnie dumą. Bo świetnie odnalazłam się w tej roli i po sześciu latach mało która sytuacje jest w stanie mnie zaskoczyć. A na pytanie czym się zajmuję mogę odpowiedzieć wielogodzinnym monologiem. I wtedy widzę ten błysk w oku rozmówcy. I wiem. Chciałby robić to samo co ja. Bo okazuje się, że Event Manager to nie tytuł. To styl życia J